PSIE NIEBO
zobacz księgę gości
dopisz się do księgi
|
|
|
4-7.06.2009 Świętokrzyskie wędrowanie ze 172 DH CzeNeKa
Nasze harcerskie inicjatywy ruszyły pełną parą. Ekipa 24 osób i 8 psów ruszyła na 51 Ogólnopolski Rajd Świętokrzyski. W 4 dni przewędrowaliśmy aż 60 km z duzymi plecakami na plecach. Wśrod psiaków, które pojechały na rajd są: Fighter, Fanta, Sunka, Seska, Simka, Bieśko, Ami i Verga. Bardzo dzielnie sobie dawali radę. Serdecznie dziękuję rajdowym opiekunom moich psiaków: Dominice za opieke na Sesi, Tomkowi za opiekę nas Simką, Anecie za opiekę nad Sunką. W imieniu Darka wielkie dzieki też dla Karoliny za opiekę nad Amiśką i Piotrowi za wsparcie przy Bieśku. Świetnie się spisaliscie kochani.
zdjęcia ...
dodała Agunia
9-13.04.2009 Wyprawa " Korona Europy" Litwa, Łotwa i Estonia- spotkanie z bratem KNUTEM
Brygada kryzys w składzie: Darcio, Jacek, Gosia, Ja oraz Sunka, Seska, Simka, Fighter ( pierwsza podróż zagraniczna), Bieśko, Ami, Oksa, Shadow i Flocke ruszyła w kolejne podboje. Tym razem zdobywac kolejne najwyzsze szczyty państw europejskich. Na ten dłuższy wekend idealnie pasowały szczyty Litwy, Łotwy i Estoni. Brzmi poważnie ale niestety szczyty miały po nispełna 350 m n.p.m. ale prędzej czy później stanęlibyśmy prze wyzwaniem czy też brakiem wyzwania zdobycia ich i tyle. Pogoda nam dopisała doskonała. Czym dalej od granicy z Polska tym chlodniej co najbardziej podobało sie naszym psim towarzyszom. Jeszcze na Litwie było dosć cieplo ale na Łotwie już chlodniej a w Estonii to prawie jak środek zimy. Szybko zdobyliśmy szczyty i ruszyliśmy w droge powrotna bo wyprawa na m.in Litwę miała jeszcze jeden ważny powód. Kazdy z nas chciał spotkać się z Astą i Zillem oraz Knutem- braciakiem Fightera i Flocke. Zupełnie niechcący w miescie w którym mieszka zaprzyjaźniona rodzinka wylądowalismy prawie pod ich domkiem. Do dzis pamiętam sytuację kiedy napisalam do Asty:" Asta jesteśmy na małym parkingu przy szkole, obok stoi pomnik jakiegoś ważniaka a na wprost jest olbrzymi park, za ile u nas bedziecie?" Asta odpisała: " To świetnie, będziemy za 2 min bo ten zółty dom za Twoimi plecami to nasz dom :)" Smiechu co niemiara. Po wspólnej zabawie naszych psów i miłej i życzliwej rozmowie pozegnaliśmy się. I wspomnienie po litwie pozostałoby cudne gdyby nie mandat 1km przed granica z Polską i portwel lżejszy o 200 zł. Love Litwa:) :) :)
zdjęcia ...
dodała Agunia
8.03.2009 Szkolenie rozpoczęte pełną parą! Eksperymentalne szczeniaczkowo ruszyło!
Zajęcia juz rozpoczęte! Szczeniaczki: Fighter, Flocke, Foczka i Veikko z Bieszczadzkiej Kniei oraz Shiva (Rote Fluh Srebro Północy) i tym samym pieski z Fundacji Terapeutycznej Pies dla Stasia rozpoczęły naukę dzięki pilotażowemu projektowi zaprzyjaźnionej Fundacji " Pomocna Łapa". Spotykamy sie 2x w tygodniu (od 30 min do 1,5H w zaleznosci od mozliwości naszych maluchów). W program szkolenia wchodzą nie tylko elementy podstawowych umiejętnosci ale także kontynuacja procesu socjalizacji co nas bardzo cieszy. Uczymy sie także obserwowac naszego psa i pracowac z nim przy optymalnym pobudzeniu. Uczymy się także technik szybkiego uspokajania psa. Każdy własciciel i szczenię mają swój fotel i kocyk. To są nasze bazy i na nich zazwyczaj czekamy na swoją kolej. Ciesze się, że uczestniczymy z Fajtusiem w tym projekcie nie tylko z tego powodu, że nauczy się nowych rzeczy 9 bo klikamy juz od dawna) ale przede wszystkim dlatego, że będzie to czas tylko dla mnie i dla mojego psa. Szczegołowe informacje na temat naszego "Eksperymentalnego szczeniaczkowa" można zasięgnąć na blogu założonym przez Monię- zapraszam serdecznie http://eksperymentalne-szczeniaczkowo.bloog.pl/id,4310509,title,Pomysl,index.html?ticaid=67a3a
zdjęcia ...
dodała Agunia
26.02.2009 Fellow w nowym domku- smutno, ale za to w dobrych rękach!
Dziś zapadła ostateczna decyzja. Nowa właścicielka Zosia postanowiła na zawsze połączyć swój los z Fellowkiem. „Fellow”- znaczy „ kumpel, towarzysz” więc chyba świetnie trafił. Przyznam, że tęsknię bardzo za tą przylepką i pewnie trudno uwierzyć ale strasznie niesprawiedliwie został na koniec. Często się pewnie zdarza, ze ten maluszek co zostaje ostatni to nie jest taki idealny a ja jeszcze dziś zastanawiałam się czy powinien ze mną zostać Fajtuś czy Fellow- obydwaj doskonali a Fellow dodatkowo taki kontaktowy. Dobrze , ze nie został ze mną jeszcze jeden dzień bo bym się zakochała bez opamiętania i byłby klops. Kiedy Zosia zabierała maluszka to prawie poleciały mi łzy, bardzo walczyłam ze sobą ale oczy pełne a warga drżała. Mimo tęsknoty cieszę się, ze chłopak jest blisko bo w warszawie i to w dodatku w rękach tak pogodnej i zapalonej do pozyskiwania psiej wiedzy osoby. Zosiu życzę powodzenia- nękaj mnie zawsze kiedy będziesz potrzebowała wsparcia. Uściskaj Fellowka ode mnie.
Ps. My teraz na biwaku zimowym będziemy, jak wrócę będą relacje.
zdjęcia ...
dodała Agunia
25.02.2009 Veikko i Foczka w przedszkolu „ Dom Małego Stasia”- socjalizacja z maluchami.
Dwa maluszki z naszego miotu miały już okazję na spotkanie z dziećmi w Domu Małego Stasia. Pieski miały najpierw okazję zaznajomić się z przestrzenią i pobawiły się. Dzieci po przyjściu usiadły w kręgu na dywaniku. Veikko miał kilka pomysłów jeszcze na penetrację otoczenia i to robił ale Foczka zdecydowała, że przywita się z maluchami. Chętnie zjadała przysmaki z ręki i merdała ogonkiem. Kolejne chwile upłynęły na poznaniu miejsc w których można głaskać pieski i na ustaleniu zasad kontaktu z maluszkami. Veikko bawił się do upadłego z Pawełkiem a Foczka im towarzyszyła. Dzielne dzieciaki i psie i ze Stasia.
zdjęcia ...
dodała Agunia
24.02.2009 Rozpoczynamy pionierski i pilotażowy kurs dla szczeniąt „ SZCZENIACZKOWO” w Fundacji „ Pomocna Łapa”
Ja i Fajtuś, Monia i Veikko, Jacek i Flocke oraz Karolcia i Stilo rozpoczynamy szkolenie dla szczeniąt od 9 tygodnia życia, który został stworzony przez Piotra, Grzesia i Agę z Fundacji „ Pomocna Łapa”. W ramach programu odbędzie się 14 zajęć w tym 7 w zakresie socjalizacji i 7 w zakresie szkolenia podstawowych umiejętności. Udoskonalimy swoją wiedze i umiejętności też na temat energetyki i obserwacji psa . Rozpoczynamy 4 marca a jeśli się uda to dołączą do grupy jeszcze Foczka i Fanta- czekamy na decyzję instruktorów.
zdjęcia ...
dodała Agunia
23.02.2009 Kolejna cudowna udana wizyta w lecznicy „ Anima”
Dziś termin kolejnego szczepienia. Wizyta oczywiście z odpowiednim uprzedzeniem wyznaczona. Wchodzimy do lecznicy- wszystko pachnie, Pan Doktor umył wszystkie podłogi na przybycie małych milusińskich. Do dyspozycji dostaliśmy cały gabinet jak poprzednio. Maluchy zaczęły zabawę, penetrowanie terenu i podżerały smakołyki. Cudnie wyluzowana banda została przez nas zważona: rekordzista waży 7400g- mój Fajtuś! W lecznicy byli jeszcze inni goście- podopieczna Fundacji Pies dla Stasia – Oleńka z mama i siostrą. Dziewczynki bardzo odważnie zapoznawały się z naszymi maluchami i na koniec wręczyły szczeniaczkom prezenty za odwagę podczas szczepienia- Dziękujemy Ci Oleńko- kosteczki i zabawki sprawiły maluszkom dużo radości!
Lecznica „ Anima” to nie tylko sprzyjające miejsce szczeniętom ale także to miejsce otwarte na na różne inicjatywy między innymi dzięki otwartości lekarzy Ola miała szansę walczyć ze strachem do piesków pod okiem swojego terapeuty- Agnieszki Faber.
Dziękujemy!
zdjęcia ...
dodała Agunia
23.02.2009 Foczka pojechała do nowego domu z Asią i Michałem do Białej Podlaskiej
Jak mała jechała ze mną do przedszkola to łzy leciały mi z oczu z tęsknoty, którą już czułam. Bardzo się z Darkiem przyzwyczailiśmy do małej chyba też dzięki temu, ze była taka kontaktowa. Bardzo zabiega o dotyk, uwagę i głaskanie- robi to bardzo subtelnie i wdzięcznie. Asia i Michał obecni właściciele zadowoleni zabrali tak bardzo wyczekaną Foczkę do domku. Z relacji telefonicznych i sms-owych wynika, że mała dobrze się zaklimatyzowała a podróż przebiegła bez zakłóceń. Czekamy na kolejne wieści i fotki jak będą?. Pozdrawiam i sciskam!
Tu zobaczysz Foczke chwilkę przed wyjazdem.
zdjęcia ...
zdjęcia ...
dodała Agunia
22.02.2009 Fajtuś, Fellow, Foczka, Flocke i Veikko na kursie dogoterapeutycznym
Dziś maluszki wraz ze swymi właścicielami odwiedziły kursantów na kursie „ Podstawy Dogoterapii” organizowanym prze nasza fundację „ Pies dla Stasia”. Rewelacyjnie zaklimatyzowały się w tłumie nowo poznanych osób, wchodziły w rewelacyjne relacje z dorosłymi psami terapeutycznymi. Doskonale oswoiły się z nową przestrzenią. Chętnie eksplorowały i poznawały nowe osoby. Na koniec pokazały , że nie boją się nawet gromkich braw! Brawo maluchy!
zdjęcia ...
dodała Agunia
21.02.2009 Kolejne,cudowne wieści od Faberka
Nasz kochany Faberek ma się bardzo dobrze. Bardzo mądrze zakochani właściciele po zapoznaniu się ze szczegółowa procedurą nauki przychodzenia na zawalnie uczą malucha bardzo pracowicie przywołania pozwolę sobie zacytować: „Powoli rozpoczęliśmy też operację Przywoływanie… I nastał czas, kiedy Pies dostał Przysmak. I ujrzał Różnicę pomiędzy Nim, a Psią Karmą. I zaczął pożądać Go bardziej, niż czegokolwiek innego. I rozpoczęło się Szkolenie…I wcale nie przesadzam, no, może trochę z tym szkoleniem… ale reakcja na nie-psie-chrupki jest niesamowita” Super Kochani że tak zawzięcie uczycie „ Bolka” pracy co nie jest bez znaczenia na wzmocnienie więzi Waszej z Faberkiem.
zdjęcia ...
dodała Agunia
21.02.2009 Wieści od Felicjana, który nosi imię Faro
Po kilku dniach oczekiwania- dzwoni Felicjan czyli Pani Ala z Bydgoszczy. Teraz ma na imię Faro. Bardzo szybko się rozkręcił i szuka kontaktu zwłaszcza z nogawicami całej rodzinki. Wszyscy maluchem zachwyceni- nie tylko domownicy. Maluch miał rewelacje żołądkowe prawdopodobnie po nażarciu się śniegu ale wiem, ze już wydobrzał. Serdecznie pozdrawiamy Rodzinkę i Faro włochacza pospolitego?
zdjęcia ...
dodała Agunia
20.02.2009 Wieści z Litwy od Fikusa, który nosi dumne imię Knut
Wieści prosto z Litwy: „Podróż powrotna do LT była długa bo pogoda się stale pogarszała. Zrobiliśmy 6 przystanków ale szczeniak był bardzo dzielny i grzeczny. W końcu zasnął i spał przez 2 godz. w samochodzie...”, „… Fikus/Knut zapoznał się z domem szybko. Kupiliśmy mu klatkę, wchodzi i wychodzi kiedy chce i je tam też. Zamykałam drzwi do klatki parę razy i zostawiałam go w środku ale starałam się to robić kiedy był zmęczony po spacerze, więc szybko zasypiał w klatce bez protestu, ale nie lubi być sam więc nie zostawialiśmy go zamkniętego przez dłuższy czas. Próbowaliśmy wyprowadzać go na dwór na kupę i siku zawsze kiedy sie budził, zaraz po jedzeniu albo też obserwujemy kiedy zaczyna sie zachowywać dziwnie jakby czegoś szukał. Rezultat - tylko 2 wypadki zdarzyły sie w domu jak na razie, reszta na dworze.
Ma ogromny apetyt, dawałam mu piersi indyka wczoraj razem z e starterem RC. Fikus/Knut lubi szczekać i domaga się jedzenia kiedy jest głodny. Śpi na podłodze w naszej sypialni całe 8 godzin. Wyprowadzamy go potem na kupę/siki zawsze kiedy się budzi około 6 ej i nie ma wypadków w ciągu nocy. Knut zaprzyjaźnił się z Maxem, pudlem moich rodziców. Jest trochę za szybki dla staruszka (Max ma 12 lat) ale bawią się wesoło aż Max się zmęczy. W każdym razie kochamy i podziwiamy go, jak i wszyscy”.
Asta, Zil & Knut
Brawo kochani!!!! Świetnie działacie! Zresztą dowodem na to są sukcesy, które wspólnie osiągacie.
zdjęcia ...
dodała Agunia
19.02.2009 Wieści od „ Cytryna”, który nosi dumne imię Veikko
Mały Bolek jest u Moni i Miszy w Warszawie- kochane oczko w głowie. Sama Monia przyznała, ze oszalała na jego punkcie i zakochana jest bez reszty?. Veiko może od razu nie tryskał super apetytem, potrzebował trochę czasu na ogarnięcie przestrzeni ale teraz czuje się już jak u siebie. Ma za towarzyszy dwa kocurki- Rudą i Kondora. Zapraszamy do galerii zdjęć gdzie można zobaczyć fotoreportaż z szaleństw w ogrodzie.
zdjęcia ...
dodała Agunia
18.02.2009 Smutno, tęskno pusto…mimo to nie tracimy czasu!!!
Śnił mi się dziś Felicjan. Tęsknie za wszystkimi maluszkami zwłaszcza za tymi, na zobaczenie których będę musiała długo czekać. Każdy z oddanych maluszków był chodzącą „ osobowością”, żaden nie był nijaki. Teraz mam tylko 3 maluszki. Mam więcej czasu i możliwości ćwiczyć z nimi podstawowe umiejętności. Zaczęłam od uwarunkowania klikera i skojarzenia go z czymś przyjemnym. Poszło super! Maluchy bardzo ochoczo wsuwały mięsko i jednocześnie słyszały „ klik”. Dodatkowo to wpłynęło na poprawę i tak bardzo dobrego już kontaktu z „ człowiekiem”. Następnego dnia już pracowaliśmy nad siadaniem i musze przyznać, ze wychodzi im bardzo dobrze, czekają na nagródki bardzo cierpliwie. Kocham tą „ świętą trójcę” nie tylko za chęć do pracy ale także za cudowna wieź jaka się tworzy między nami. Uwielbiam poranki- zawsze po śniadaniu puszczam je na gazetowy pokój żeby mogły polatać, sama kładę się jeszcze na godzinkę spać. Kiedy budzę się, otwieram oczy widzę trzy pary ślepiów wpatrujące się we mnie. Stoją na 2 łapkach oparte o łóżko na wysokości mojej twarzy i kiedy otwieram oczy dodatkowo merdają ogonkami. Kocham poranki….
zdjęcia ...
dodała Agunia
17.02.2009 Wieści od Flabera, który nazywa się FABER!
Z relacji właścicielki: ”Podróż przebiegła lepiej niż można było sobie wymarzyć – cichutki pisk koło Radomia, wysiadka i od razu siku, hop na ręce i do samochodu kolejny sygnał po 1,5 godzinie, wysiadka i po 3 minutach kupka, potem już spokojnie do domu. Na podwórku siku na z góry ustalone miejsce i wejście do domu.
Dzisiaj co 2 godziny wyjście na pole siku lub coś więcej, chwila zabawy (drżyjcie wszystkie gałązki w zasięgu pyszczka) Jak długo może być na polu jednorazowo żeby się nie przeziębił? i do domu.
Dywany na razie bezpieczne, coś się tam popuściło, no ale nie oczekujmy cudów.
Pozytywki nie może na razie słuchać jak ją włączyliśmy to się rozpłakał.
Reakcja na dzwonek w drzwiach opanowana – w trakcie sygnału dostaje jedzonko.
Pierwszy etap socjalizacji z bardzo żywotną pudelką zaliczony pozytywnie.
Zdecydowanie woli leżeć na dębowym parkiecie między łóżkiem a oknem niż na kocyku.
Najbardziej ulubiona zabawka to piłeczka z dzwoneczkiem w środku.
Można go zostawić samego na dłuższą chwilę, i nic się nie dzieje.”
Serdecznie dziękuję za wieści!!!
zdjęcia ...
dodała Agunia
14.02.2009 Cytryn, Flocke, Felicjan ,Flaber i Fikus już wybrały sobie właścicieli!
Dziś ten wielki dzień! W domu jakoś pusto się zrobiło- dobrze że Fello (w) nadrabia. Spora banda Maluchów została wybrana albo wybrała swoich właścicieli. Felicjan pojechał do Bydgoszczy, Flaber do Mielca, Cytryn do Moni i Miszy do Warszawy, Flocke jest u Jacka też w Warszawie a Fikus jest w trakcie podróży na Litwę. Każdy nowy właściciel wychodząc z maluchem miał błysk w oku a ja łezkę…Miło mi było Was wszystkich poznać, cieszę się, że maluchy od tej pory będą w Waszych rodzinach. To koniec naszych wspólnych przygód. Szczenięta zaczynają nowy, bogaty w nowe doświadczenia etap. Wierzę, że dzięki świadomej, trudnej ale też wzbogacającej w doświadczenia pracy, dzięki codziennej zabawie, dzięki nowym dźwiękom, trudnym sytuacjom, zadaniom do pokonania, przytuleniom, uściskom, poznawanym codziennie ludziom i zwierzętom maluszki mają szansę na odważne kroczenie przez kolejne swoje dni.
Kochani właściciele, od dziś to od Was zależy czy zdobyte dzięki tej pracy umiejętności malucha rozwiną się. Trzymam kciuki za owocną współpracę i dzwońcie w nocy o północy, gdybyście potrzebowali rady, wsparcia czy pomocy w odnalezieniu właściwego rozwiązania we współpracy z maluchem czy też dorosłym już psem.
Jeszcze Fellow czeka na odpowiedzialne i ciepłe ręce. To bardzo kontaktowy i ciekawski piesek, cudny!!!! Śpieszta się ludziska bo spodobał mi się i chyba go sobie zostawię….:)
zdjęcia ...
dodała Agunia
13.02.2009 Fanta już w nowym domku!
Fantunia w piątek 13 trafiła do nowego domku ale znając Magdę – jej nowa właścicielkę to raczej w życiu będzie sobie musiała radzić z nadmiarem szczęścia bo Madzia to „ dziecko szczęścia”?.Fanta mieszka blisko bo w Kobyłce. Cała rodzinka wyczekiwała momentu kiedy maluch trafi do domu. Bardzo chętnie po zegnała się ze swą psią rodzinką, z nami, pomachaliśmy chustką na pożegnanie- ocierając łzę i odjechała. Z doniesień wiemy, że bardzo ochoczo penetrowała mieszkanko, zjadła z apetytem i poległa w swojej klatce. Brawo nowa rodzinko! Brawo Fanta!!!!
zdjęcia ...
dodała Agunia
12.02.2009 Jupiii!!!! Kolejny piesek ma właścicieli. Trzymaj się stary czeka cie podróż do Litwy!!!
Dziś kolejny maluszek znalazł nowy dom. Już w sobotę przyjadą po niego nowi właściciele aż z Litwy. Dawno zaplanowany, długo wyczekany „ chłopak” pojedzie w siną dal. Mimo trudności językowych na szczęście nie musiałam mówić po litewsku bo nie wyjąkałabym ani słowa. Cieszę się, że nowa właścicielka maluszka tak doskonale radziła sobie z językiem polski. Do miłego zobaczenia!!!
zdjęcia ...
dodała Agunia
11.02.2009 Urodziny właścicielki Fanty- 100 lat Madzia!!!!
Oczywiście wiem, że cała rodzinka czeka na Fantunię: rodzice i ty Kazanku ale to Madzia ma urodzinki, więc z całą psią rodzinką życzymy Ci Madziu 100 lat, zdrowia, uśmiechu dodatkowego optymizmu i pogody ducha. Życzymy też wielu ciekawych przygód od tej pory z Fantą i ciekawych, twórczych zmagań np. z zlewaniem przez nią wodą całego domu. Ps. Dla nie wtajemniczonych- Fanta ma taka umiejętność wywracania i unoszenia pyskiem misek pełnych wody a w te z których się nie da nic wylać Fanta wchodzi przednimi łapami i rozpryskuje wodę na wszystkie strony świata…? Pozwodzenia… Madzia to ta pierwsza z prawej.?
zdjęcia ...
dodała Agunia
09.02.2009 Odwiedziny Karoliny, Ady, Mariusza, Mateusza, Marka, Patryka, Piotrka, Przemka, Moniki i Miszy- moc wrażeń!
Dziś odwiedzili nas Monia i Misza przyszli właściciele ( nie napiszę, którego Bolka żeby nie zapeszać ale jest już jeden typ) oraz cudowna młodzież Domu Pawła ( świetlicy środowiskowej, w której spędzam codzienne popołudnia). Szczeniaki były zachwycone tymi odwiedzinami – bo w końcu każdy miał dla siebie przynajmniej jednego człowieka a to dla nich super!!!! One tak bardzo zabiegają o kontakt z człowiekiem, super okazują zadowolenie z otrzymanych przytuleń i głasków, są morowe!!! Bawiliśmy się zabawkami, utrwalaliśmy poznane dźwięki. Faje odwiedziny! Dzięki Kochani!!!
zdjęcia ...
dodała Agunia
07.02.2009 Cudowna wizyta w lecznicy „Anima”- już jesteśmy zaszczepione!
To było wielkie wydarzenie! Wszystko zaplanowałam. Wcześniej umówiłam się z weterynarzem, zapoznałam go ze swoimi oczekiwaniami- zapytałam czy będą możliwe. Dr. Sobczyk zgodził się na wszystko- cudowny człowiek. Poprosiłam o oddzielny gabinet, który będzie wysterylizowany i oczyszczony dla maluszków i tak było. Postawiliśmy klatkę w gabinecie, rozłożyliśmy prześcieradło na podłodze ( żeby otoczenie wydawało się maluchom znane), otworzyłam klatkę- maluszki wyszły bez oporu chętnie eksplorując przestrzeń. Od razu ułatwiłam im zaznajomienie i oswojenie otoczenia wyciągając znane zabawki. Zabawa była na całego. My się bawiliśmy a lekarz pojawiał się i znikał, dotykał, głaskał i wychodził. Później zdecydowałam, że to dobry moment na jedzonko. Zjadły bez oporu ( zwołaliśmy się stałym sygnałem czyli waleniem w brytfankę). W między czasie zważyłam „ Bolki” i po 30 minutach maluchy były już wymęczone, układały się do snu. To był moment, w którym zaczęliśmy po kolei wybierać maluszki do badania i szczepienia. W czasie badania maluszki bawiły się piłką albo zjadały na stole rozsypane smaczki. Nie zwracały nawet uwagi ze termometr w pupie… Pan doktor bardzo delikatnie osłuchiwał, badał całe ciało, sprawdza uzębienie, podniebienie, czy zeszły jąderka do moszny i na końcu szczepił. Sam dr Sobczyk powiedział, że pierwszy raz widział tak wyluzowane i niczym się nie przejmujące szczeniaczki. Dumna jestem z maluchów!!!!!!!!! Tego dnia też trenowały umiejętność spokojnego jechania samochodem, oswajały się z ruchem ulicznym z dźwiękiem klaksonu i alarmu samochodowego.
zdjęcia ...
dodała Agunia
05.02.2009 Kolejny maluszek znalazł cudowny dom! Foczka jedzie do Białej Podlaskiej.
Bardzo się cieszę bo zapowiada się, że Foczka ( sunia z różowym oznaczeniem) trafi w bardzo dobre ręce. Kawał Polski przemierzy zanim pozna swój nowy dom ale jej „Pancia” zanim ją „ przejmie” wyposaży się w podstawową wiedzę na temat: behavioru, socjalizacji oraz pozytywnych metod szkolenia psa. Brawo!!! Brawo!!!!- Egzamin na dobrego właściciela ZDANY!
zdjęcia ...
dodała Agunia
04.02.2009 Mamy już 6 tygodni , jesteśmy hardcorowe bo mamy tatuaże!!!
Na początku tygodnia wraz z maluszkami udaliśmy się do Nadarzyna za Warszawą na tatuowanie. Zapakowaliśmy z Darkiem maluszki do samochodu do mniejszej klateczki- transportowej i ruszyliśmy w drogę. Maluchy super zniosły podróż samochodem. Po za jednym pawikiem, który się wyrwał komuś to były bardzo zaciekawione, spokojne i cierpliwe. W czasie tatuowania nawet nie pisnęły. Po powrocie trochę pobaraszkowaliśmy w śniegu i zabawą w domku.
Od tej pory minęło już 3 dni. Nie tracimy jednak czasu. Cały czas utrwalamy poznane czynniki ze „ złotej 12” i wprowadzamy nowe: wiatrak ( wentylator), suszarka, gwizdek, wycie wilków i szczekanie innych psów niż nasze. Takie śmieszne piranie z nich są, zwłaszcza z rana jak są bardzo stęsknione za nami to nie możemy nawet d o łazienki wyjść bo oblegają nas w koło i zaczepiają.
Oglądałam dziś film „ Przeżyć z wilkami”- poruszająca historia walki małej dziewczynki o przeżycie- poważnie się wzruszyłam, polecam.
zdjęcia ...
dodała Agunia
01.02.2009 Moc wrażeń! Dziś spotkanie z kotkiem i harce na śniegu!
Najciekawsze przygody maluchów dzisiejszego dnia : spotkanie z kotkiem Tigerem ( Tiger będzie nas odwiedzał codziennie) i pierwsze wyjście na podwórko.
SPOTKANIE Z KOTECKIEM: Tiger jest super kotem do pierwszego kontaktu. Trochę się stresował i czuł się nawet osaczony ale panował nad swoimi emocjami. W zasadzie po za prychnięciem nie musiał używać żadnych bardziej drastycznych środków „ przymusu bezpośredniego”. Szczenięta były bardzo zainteresowane nowym osobnikiem , wąchały go , dotykały łapkami, podążały za koteczkiem.HARCE NA ŚNIEGU: Dziś pierwszy raz „ dzieciaki” były na podwórku. To bezpieczne miejsce, na którym przebywają tylko moje- zdrowe psy, po za tym jest zimno i wszystkie zarazki wymarły dlatego uznałam, że teren jest bezpieczny. Wszystko było solidnie zaplanowane. Czekała na maluchy klatka z materacem i prześcieradłem okryta materiałem. Przed klatką rozłożona była pomarańczowa płachta i na niej koc. Wszystkie maluchy po przyniesieniu zostały włożone do klatki. Myślałam e będą się wahać jeśli chodzi o wyjście ale gdzie tam. Wyłaziły bardzo odważnie. Kolejnym krokiem było karmienie ( tym samym oswojenie nowego zupełnie nieznanego otoczenia)- naszym rytualnym uderzaniem w brytfankę zwołałam maluchy na jedzonko. Zjadły i rozpoczęła się penetracja i rozchodzenie się po terenie. Moje dorosłe psy bardzo mi pomagał- zachęcały maluchy do zabawy, tarzały się w śniegu, jednym słowem pokazywały że śnieg to jest ot co psy zaprzęgowe kochają!!!
zdjęcia ...
dodała Agunia
31.01.2009 Dziś wielkie przemeblowanie- maluchy uczą się czystości!
Działo się dziś dużo. Poranek zaczęliśmy o 5:40. Niestety nie tylko chęć zjedzenia śniadanka kierowała psią serenadą ale także potrzeba zrobienia kupek i potrzeba ruchu. Chciał nie chciał rozłożyłam papierowe arkusze i wypuściłam maluchy. Mamy taka umowę, że wyjmuję z kojca tylko te szczeniaczki, które siedzą, więc po kilku ćwiczeniach obecnie siedzą wszystkie maluchy bez względu na to jak bardzo chcą wyjść. Dziś też kluski zostały ponownie odrobaczone, niektóre z nich ważą już po 3700g. więc musiałam zastosować prawie dwukrotną dawkę. Sobotę wykorzystałam też na przeorganizowanie przestrzeni maluchów. Tak więc od dziś ich legowiskiem stała się klatka a kojec i druga część, którą wygospodarowałam jest miejscem wyłożonym arkuszami papierowymi i służy do zabawy i jako toaleta. Jestem zachwycona jak one się szybko uczą. Od kilku godzin pojawił się tylko jeden „ pomyłkowy Siczek „ na materacu a tak reszta załatwia się na papierki. Zdolni uczniowie! Oprócz tego utrwalaliśmy dziś poznane do tej pory czynniki z programu socjalizacji, który dostanie każdy właściciel maluszka?
zdjęcia ...
dodała Agunia
29.01.2009 Szaleństwo i łobuzowanie z babcią Sunką
Każda chwila kiedy maluchy penetrują nasz pokój widzę, ze spędzają czas bardzo twórczo. Oczywiście próby obgryzania kabli od anteny, lampek laptopów nie są im obce ( to nie są chodzące ideałki). Na szczęście wszystko już dawno zabezpieczone! Mimo to potrafią na środek pokoju wytargać torbę od laptopa, plecak z gadżetami do kliperowych ćwiczeń, nie wiem skąd odnajdują te skarpetki ale z nimi też się oswajają. Tego dnia w zabawie towarzyszyła malcom Sunka, która ma cholpa na punkcie właśnie zabawy. Jak matrona leżała na folii a wszystkie Bolki ciągnęły folię każdy w swoją stronę albo tarzała się w maluchach i delikatnie podgryzała. Ona jest niemożliwa ale wiem, że białaski wiele korzystają na kontakcie z moimi dorosłymi psiakami- cieszę się z tego powodu bardzo! ?
zdjęcia ...
dodała Agunia
27.01.2009 " Złota 12" rules!!!!!
Maluchy maja już 34 dni. Wczoraj odwiedziła nas ciocia Monia i wspólnie zaczęłyśmy wprowadzać nowe czynniki z programu socjalizacji. Oczywiście małe bałwanki strasznie nas śmieszyły bo latały jak oszalałe z nowymi zabawkami, które dołączyłyśmy: z olbrzymia piłką w zębach, zebrą czy kością na sznurku, gumowymi piszczałami. Śmiesznie się zaczajają, ćwiczą pady, merdają ogonkami kiedy gra pozytywka. Dźwięki, które wprowadziłam wczoraj i dziś to: gwizdek, odkurzacz ( utrwalanie), grzechotka, rura z grochem, tuba kibica ( Seska oszalała, kocha ten dźwięk), dzwonek, kołatka i flet. Przedmioty, z którymi zostały maluszki zapoznane to: piórko, piłka duża, piłka ping pongowa, odkurzacz, tekturowe pudełko po soku z kamieniem w środku, pudełko po orzeszkach z grochem w środku, pełne worki na śmieci ( to zawsze przeraża psy- zwłaszcza wór stojący samotnie w lesie). Maluchy maja tez okazje poznawać nowe osoby: 2,5 letnia dziewczynka, 8 letnia dziewczynka, harcerz, babcia x 3, dorośli wszelakiej krasy ( kobiety i mężczyźni). Dziś znowu był trening hulajnogowy a w zasadzie 3 treningi x 3 pary psiaków: Seska i Sunka, potem Bienio i Ami i na końcu Sima i seniorka rodu Sunka drugi raz( kurka ona jest w świetnej kondycji, kocham tego szajbusa, to niesamowite- zaczęła 8 rok a wygląda jak 4 latka- cieszę się!). Błota troszkę mniej, no twarz było trochę widać i można było mnie poznać więc ok.
zdjęcia ...
dodała Agunia
25.01.2009 godzina 19:30 Błoto w zębach ale psy szczęśliwe
Hulajnoga- fajna sprawa! Wystarczy podpiąć 2 lub 3 psy i dalej jazda. Dziś zrobiłam trening wszystkim naszym pieskom. Najpierw podpięłam 3 samojedki ( Simka, Sunka i Seska) i polecieliśmy. Prędkość była tak wielka , że może nawet zbyt szybka ja na hulajnogę ale jak dla mnie super- ok. 40km/h. Po 4 km powrót do domu ( jazda pełnym galopem). W domu dokonałam zamiany tym razem na parę malamutów ( jazda zupełnie inna ale jak na jazdę po dłuższej przerwie to było super). Na początku było szybko ale później wolniej ale cały czas uczciwie pracowały. Najważniejsze jest to, że wszyscy wróciliśmy zadowoleni- ja i psy.
zdjęcia ...
dodała Agunia
25.01.2009 godzina 17:30 Odwiedziny "Tatusia" czyli Renatki i Pawła
Dziś w odwiedziny przyjechali Renata i Paweł- właściciele Niuńka czyli „ tatuśka” maluszków. Serdecznie dziękujemy za pyszny TORT LODOWY i kwiaty oraz zabaweczki dla maluszków z okazji 30 pełnych skończonych dni. Czas upłynął na miłej rozmowie na temat szkolenia klikerowego i postępów Niuńka. Ulubieniec Renaty to Fighter- pięknotka, nie powiem.
zdjęcia ...
dodała Agunia
25.01.2009 Trening i spacer z Grażką i „ Wszendołkiem”
Samemu często niełatwo wybrać się na trening ale dziś zmobilizowaliśmy się bez większych oporów. Na treningu byli: Jacek. Faberka i Ja oraz nasze psiaki: Simka, Seska, Sunka, Shadow ( zwany dalej Wszendołem) i Hexa ( zwana później Grażynką). Psiaki pomimo, że nie widza się codziennie dogadywały się super. W treningu wystartowały 2 hulajnogi: I- Ja, Sunka i Seska ( Simka luzem- powoli wraca do formy) i II- to Jacek i Wszednoł. Aga z Grażynką wiernie czekały na nas na mecie, nie tracąc czasu cykały foteczki. Trening zakończyliśmy spacerem na „ luza”. Dzięki Ago i Jacku, ze przyjechaliście do Kobyłki na taki fajny trening, powtórzmy to w najbliższej przyszłości. Zapraszam do obejrzenia fotografii- zjawiskowe?
zdjęcia ...
dodała Agunia
25.01.2009 godzina 19:30 Błoto w zębach ale psy szczęśliwe
Hulajnoga- fajna sprawa! Wystarczy podpiąć 2 lub 3 psy i dalej jazda. Dziś zrobiłam trening wszystkim naszym pieskom. Najpierw podpięłam 3 samojedki ( Simka, Sunka i Seska) i polecieliśmy. Prędkość była tak wielka , że może nawet zbyt szybka ja na hulajnogę ale jak dla mnie super- ok. 40km/h. Po 4 km powrót do domu ( jazda pełnym galopem). W domu dokonałam zamiany tym razem na parę malamutów ( jazda zupełnie inna ale jak na jazdę po dłuższej przerwie to było super). Na początku było szybko ale później wolniej ale cały czas uczciwie pracowały. Najważniejsze jest to, że wszyscy wróciliśmy zadowoleni- ja i psy.
zdjęcia ...
dodała Agunia
24.01.2009 Socjalizacja z psami pełna parą!
Muszę przyznać, że pod tym względem to maluchy będą wszechstronnie rozwinięte. We własnym domku póki co mają kontakt: z „ nietylkalskim malamutem Biesiem”, z „ zaborczą malamutką Amelką”, „ zabawową babcią Sunką”, „ przecierpliwą ciocią Seską” i z „ najukochańszą na świecie mamuśką Simką”. Każdy z tych psów prezentuje wyjątkową gamę cech. Na co dzień moje dorosłe psy wysyłają do maluszków pewnie z 1 000 000 sygnałów uspokajających i dystansujących. Maluszki uczą się je odczytywać a także nadawać. Cieszę się bardzo bo to niezwykle ważna umiejętność. Pies, który nauczy porozumiewać się w taki sposób ma duże szanse na pokojowe relacje z napotkanymi psami- sama też często Cs-uję do maluszków żeby je uspokoić. Przydała mi się ta umiejętność właśnie dziś kiedy realizowałam ze „ złotej 12”- pozostawanie samemu. Z każdym maluszkiem wychodziłam na 2 minuty na spacer po domu. Bardzo fajnie poszło. Z ważnych informacji dodam, że „ dzieciaki” bawią się zabawkami , sznurami ( była próba na mój kabel od laptopa), patyczkami i wszystkim co uznają, ze jest do zabawy.
zdjęcia ...
dodała Agunia
23.01.2009 Hurrrra! Kolejny piesek znalazl cudownych właścicieli!!
To była bardzo miła rozmowa. Jeden z 6 " chłopaków" pojedzie ze swoja nową rodzinką do Mielca. Konkurs na DOBREGO WŁAŚCICIELA wygrany!Maluch bedzie miał codzienne spacerki i duży ogród a co najwazniejsze wspaniałą rodzinę.
dodała Agunia
22.01.2009 Szał na panelach, kochamy łobuzować, kochamy pozytywkę…
To były wyjątkowe dni. Z Darciem rozpoczęliśmy studium przeciwdziałania przemocy w rodzinie i to pochłonęło prawie cale nasze ostatnie dni ale…. Maluszki były w cudownych rękach. Blikos! Ukłony i wielkie podziękowania ( jeśli ktoś potrzebuje opiekunki do psiaków to mój szwagier spisał się cudnie). Mimo wszystko każdego wieczór spotykałam się z maluchami na panelach i szaleliśmy troszkę. Od kilku dni działamy już ze „ złotą 12”. Wprowadzam na razie dźwięki przyjazne: pozytywka ( ukochały ją), pęk kluczy, uderzanie blaszaną łyżką w metalową miskę ( to nasze zwoływanie na żarcie- polecam, moje dorosłe sunie które w taki sam sposób były zwoływane w szczenięctwie do tej pory reagują, dzwoneczki, „ pierdziawka”, melodyjki z telefonu, gitara. Wprowadzam również powierzchnie: panele, pościel, folia i terakota póki co. Dziś też obcięłam „młodzieży” pazurki a przedwczoraj je ważyłam ważą w przedziale: od 2100 do 2400- dziś pewnie się to już zmieniło ale co tam. Jeszcze z nowości mam taka informację, że dobrały się Sesce do cycuszków i ją ssą- nieprawdopodobne! Mają farta te maluchy ze mają aż 3 mamy: Sunka się bawi, Simka w końcu je urodziła i karmi a Seska „ solid security” ochrona 24h/ dobę.
zdjęcia ...
dodała Agunia
19.01.2009 Łobuzy!!!! Uczymy się zadawać i odczuwać ból.
To nieprawdopodobne, w przeciągu zaledwie 24 dni z glizduch wyrosły „ pieski”. Maluchy maja za sobą już pierwszy stały pokarm ( namoczony Royal Canin dla szczeniąt). Jedzą te śmieszne kotleciki już od 2 dni 5x dziennie, reszt ę dojadają z cyca. Sima przyznam też zachwyciła się tymi namoczonymi groszkami, więc żeby jej umilić życie też jej namaczam ( nie wspomnę jak się odwdzięcza w nocy…) Kolejny news to taki, że Seska ( emocjonalny pies, którego natura pokarała suczymi narządami płciowymi) ma ciążę urojoną. Od wczoraj wlazła do kojca, liże szczeniaczki na które wcześniej patrzyła jak na kupę, wystawia swój skromny biust do ssania i co lepsze wyprodukowała mleko, znosi wszystko a tak naprawdę jest dla maluchów świetnym workiem treningowym i zawsze przegrywa w konkursie na „ najlepszą mamę” kiedy do kojca wchodzi Sima ( cud mleczarnia), ale co tam. Zapraszam do oglądania fotek bo maluszki są boskie, oszaleć można.
zdjęcia ...
Mój kochany urojeniec- fotoreportaż prosto z kojca
zdjęcia ...
dodała Agunia
16.01.2009 Kocham was maluszki „ Dziennik pokładowy -dzień 23”
Od odwiedzin naszej fundacyjnej ekipy minęły zaledwie dwa dni a maluchy zrobiły kolejny krok milowy w szalonych igraszkach. Dziś zdarzyło się kilka fajnych spraw: po pierwsze zawsze zmianę pościeli w kojcu wykorzystuję do tego aby maluchy mogły skorzystać z wolności i w tym czasie chodzą sobie po rozłożonych kocach w pokoju. Dla nich to okazja do eksplorowania przestrzeni, zwiedzanie kątów, które są dla nich zupełną nowością. Za każdym razem wypuszczają się coraz dalej. Dziś spędziłam z nimi na kocu sporo czasu. Potwierdzam Monia Twoje zdanie co do energiczności, odwagi i komunikatywności Felka i Funy ale mam dziś dodatkowe obserwacje. Bardzo zachwyciły mnie dziś dodatkowo Foczka i Flaber, którzy toczyli walki na stercie prześcieradeł, Fanta, która niesamowicie pożądała kontaktu ze mną- patrzyła na mnie, podbiegała do mnie i zaczepiała łapką. Musze przyznać, że Frogger jest zdecydowanie najaktywniejszym pieskiem. Bardzo chętnie podgryza rodzeństwo, powarkuje i jest przodownikiem w szczekaniu, oprócz tego jest bardzo komunikatywny. Dziś oprócz tego Fighter, Fikus i Fellow pokazali, że też potrafią się bawić i zaczepiali całe śpiące rodzeństwo. Nikt nie miał ochoty na zabawę a oni właśnie mieli! Fikus tak śmiesznie się bawi- ma wielki czerep i w ogóle całe ciało ma duże i tak śmiesznie się porusza , bardzo mnie śmieszy. Foczka jednak rozbawiła mnie do szaleństwa jak ciągnęła złapane w pysku prześcieradło i powarkiwała. Oprócz tego dziś psia mama i Bolki zostały odrobaczone. Na początku były bardzo zdziwione, ze w ich pyszczkach pojawiła się jakaś pasta ale później chodziły za mną bo chciały jeszcze- Trudno mi będzie się z nimi rozstać. To szczeniaczkowi coś sprawiło, że napisałam bajkę- ciekawi i gotowi na wszystko czytajcie!!!
„Mój przyjaciel” To była „ gwiazdka”, siedziałam z Michasiem, moim młodszym braciszkiem i czekaliśmy na pierwszą gwiazdkę. Otuleni ciepłym kocem wpatrywaliśmy się w niebo i nagle pojawiło się nieoczekiwanie 9 gwiazdek a nie jedna jak się spodziewaliśmy. Która była pierwsza? Tego z Michasiem nie wiemy. Ku naszemu zdziwieniu jedna gwiazdka spadła z nieba i zastukała w nasze okienko. „ Wchodź, wchodź” powiedziałam- „zimno na dworze, jeszcze się przeziębisz”. Gwiazdka wskoczyła i przycupnęła na naszym kocu. Była biała, puchata i miała czarny nosek „dlaczego nie złoty?” – pomyślałam, przecież to gwiazda! Ale zamiast o tym rozmyślać zapytałam gwiazdkę, dlaczego spadła z nieba? I gdzie są inne gwizdki- bo nagle na niebie zrobiło się pusto. Mała gwiazdka odpowiedziała: Raz na 1000 lat w dzień narodzin Jezuska Pan Bóg pozwala 9 aniołkom zejść z nieba na ziemię. Wy pomyśleliście że jesteśmy gwizdkami a my jesteśmy aniołkami. Ja od dziś będę się wami opiekował: będziemy razem chodzić na spacery, będziemy się bawić i biegać. Wy mnie poczeszecie, szczotką, dacie kilka łakoci ja w zamian za to będę z Wami tak długo aż Pan Bóg zawoła mnie ponownie do nieba. Wtedy opowiem mu o naszej przyjaźni- powiedział aniołek i wtulił się w moje i Michasia ramiona. Bałam się, że po prostu się obudzę, ale to na szczęście nie był sen…
zdjęcia ...
dodała Agunia
14.01.2009 Ciotki i wujkowie do boju! „ Praktyki dogoterapeutyczne”
To były cudowne chwile. Kochani: Monia , Aga F, Aga W, Patusia i Jacenty- przyjechaliście taki szmat drogi wszyscy po pracy i przyjechaliście w odwiedziny do psiej rodzinki. Szczeniaczki i moje psiaki wydawały się być bardzo szczęśliwe- jedno jest pewne- dzięki waszym odwiedzinom stanęłam na nogi ( trochę się ogarnęłam i wyszłam z pieleszy łóżkowego świata). To był bardzo miły wieczór na który bardzo czekałam bo tęsknię za Wami i za tym co cudownego potrafimy razem zdziałać. Mam nadzieję, że program jaki zapewniłam ( patrz światowej klasy programy dogoterapeutyczne) zaspokoiły w końcu waszą „ niewiedzę”- teraz już wiecie co i jak- hi hi hi. Więc przejdę do zaliczenia praktyk: Aga W, Jacek i Patusia, Aga F i Monia- zaliczam wam teorię ( za uważne oglądanie programów) a praktykę zaliczam Adze F i Moni za dzielne stróżowanie w kojcu, wycieranie Siczków i ściskanko i zabawy z maluszkami. Wszyscy byliście cudowni- moje psy oszalały ale zrozumiecie wszyscy, ze to dziewczyny ( Monia i Aga F ) wykazały się nadaktywnością w stosunku do maluszków. He He, kocham Was!!!! Zachęcam do zapisywania w komentarzach: Jaki szczeniaczek zrobił na was największe wrażenie i dlaczego?
zdjęcia ...
dodała Agunia
13.01.2009 Wyłazimy z kojca- ooł „Houston mamy problem”
Normalnie wrzawa na całego! Maluchy wpadły w bardzo przejrzysty rytm. Jedzą, śpią i…. zaczyna się- walki, podgryzania, targania za ogony, zjadanie głowy albo nogi swojego psiego brata. Najlepiej to wychodzi: Fikusowi bo ma wielki ryjek i o dziwo Foczce, która ma ryjek odwrotnie proporcjonalnie mały. Specjalistami w bitwach są jednak wszystkie maluszki. Kochane Bolki SA bardzo kontaktowe. Już zbiegają się na „ ciućkanie” co mnie bardzo dziwi, bo uszka dopiero od kilku dni otwarte. Wczoraj zrobiłam wstęp do „ dokarmiania” – BEBIKO 3 i już oblizują cały talerz. Zaczęłam już wprowadzanie dźwięków w czasie kiedy maluchy są przy cycu: odkurzacz ( na który wcale nie reagują), pukanie łyżką w szklankę, stukanie drewnianą łyżką w garnek. Niestety chyba lada chwila będę zmuszona dołożyć kolejną deskę by podnieść porzeczkę maluchom i tym samym uniemożliwić wypełzanie na teren pokoju. Mimo to penetrowały już pokój i moje łóżko. Wraz z Darkiem „ Strażnikiem Teksasu”, penetrowali pielesze a Darek nadzorował, żeby żadne nie zaliczyło gleby. Ale i tak była jedna kaskaderka, która ćwiczyła loty i lądowanie na panelach- twarda sztuka! Dodam, że z psiej strony całego ambarasu doglądała sprawy Sunka- wczuwając się bardzo w rolę babci.
zdjęcia ...
dodała Agunia
10.01.2009 Łazimy, mruczymy, szczekamy- zaczyna się robić wesoło w kojcu!
Coraz częściej z naszego kojca oprócz pruknięć przy robieniu kupek coraz częściej słychać: pomrukiwania, szczekanie, jodłowanie, nawet warczenie ( śmieszne strasznie). Kiedy opatulona w śpiwór zasiadam w kojcu maluchy zbiegają się do mnie niemalże jak do mamy. Niesamowite jest, że pomimo tych dopiero 18 dni szczeniaczki są takie kontaktowe. Mam wrażenie, że wczesna stymulacja neurologiczna, codzienne delikatne dotykanie i pozytywne kojarzenie człowieka z czymś korzystnym sprawia, że małe Bolki lgną nieudolnie do mnie że aż ciepło się robi na sercu. Cudowne jest to, że nie bronią się przed dotykiem, wręcz przeciwnie mam wrażenie, że o niego zabiegają : prężą się, rozkładają na boczku, przeciągają. Bardzo chętnie kiedy podchodzą oblizują mi rękę, nogę lub nawet stopę. Lada chwila zaczniemy dokarmianie i „ Złotą 12” Margaret Hughes.
zdjęcia ...
dodała Agunia
8.01.2009 Otwieramy oczęta, Jupi!!!!!!!!
Przez ostatnie 3 dni zmożona chorobą obserwowałam, jak maluszki zaczynają zerkać na świat. Najpierw „ kątem oka” a teraz już prawie całkiem otwartym oczkiem. Przyznam że pionierką w otwieraniu jest „ FOCZKA”, „ FELLOW” „ FANTA”, reszta ekipy jeszcze jest w tyle. Fajne jest to, że te maluszki, które zaczynają już widzieć prezentują coraz więcej psich zachowań: siedzą podparte przednimi łapami i obracają głową na prawo i lewo, leżą na siostrze lub bracie i upierdzielają mu ucho, próbują dźwigać się na 4 łapach i ziewają tym samym redukując stres wywołany ciekawym ale jednak nowym otoczeniem. Dziś też pomimo okropnego kaszlu i kataru musiałam wyjść z łóżka żeby zrobić ostatnie ćwiczenie z Wczesnej Stymulacji Neurologicznej i po raz drugi obcięłam „Bolkom” pazurki. To niesamowite ale przy wszystkich wykonywanych przy nich zabiegach są urzekająco spokojne. Kocham je bardzo. Chętnie zostawiłabym sobie je wszystkie. Wiwat szczeniaczki!!!!!!!
zdjęcia ...
dodała Agunia
5.01.2009 Odwiedziny Moni i Miszy
Ten dzień był nieciekawy. Choć w Małych Stasiach cudnie- stęskniłam się za „ Bolkami” to strasznie dusił mnie kaszel. Tego dnia miała odwiedzić nas Monia i to mnie podtrzymywało na duchu. Po dość ciekawej podróży pociągiem znalazłyśmy się w domu. Zaspokoiłyśmy nasz olbrzymi głód podsmażanymi pierogami z mięsem, umyłyśmy łapki i zasiadłyśmy w kojcu. Czas nam upłynął na robieniu fotek, rozmowie o maluszkach, wczesnej stymulacji neurologicznej i żarcikach jak widać na fotografii. Niczego nieświadomy maluch, słodko śpiący prawie został przeze mnie pożarty. Ech- niech oswaja się z takimi sytuacjami a co tam. Żarty żartami oczywiście zasnął Bolek w czasie ważenia i fantazja zaczęła działać. Później dołączył do nas Misza, który nakręcił swoją komóreczką filmik i zrobił kilka fotek. Ps. Dzięki za przepis na herbatę z miodem i zjadanie ząbków czosnku dodam, że oddzielnie! „ łączenie tego to nie twój przepis”.
zdjęcia ...
dodała Agunia
4.01.2009 Odwiedziny rodzinki fundacyjnej
Oj działo się tego dnia. Najpierw skok do kościółka, śniadanko i sprzątanko bo tego dnia miała przyjechać nasza fundacyjna rodzinka. Do końca nie wiedziałam kto wpadnie bo to taka spontaniczna inicjatywa naszej stasiowej ekipy ale wiedziałam, że każdy jest mile widziany. Około 15:00 przyszli pierwsi goście: Aga Fy, Pati, Karla i Jacek, później dobiła do nas jeszcze Żoszka. Każdy zdjął buty w korytarzu i bardzo zdyscyplinowana ekipa umyła ręce mydełkiem w toalecie. Musiałam ciotki powstrzymać przed „ piskiem” bo choć wiedzą, że piszczeć nie wolno to jakoś samo się chce dziać jak się widzi te białe maleństwa. Spotkanie upłynęło na milej rozmowie o zmaganiach przy porodzie, o tym jak wygląda opieka nad maluszkami, o tym czy maluszki mają się dobrze i na oglądaniu zdjęć. Pati narobiła sporo fajowskich fotek i to do jej galerii umieszczę link bo warto. Dzięki kochani za odwiedziny ?
zdjęcia ...
dodała Agunia
3.01.2009 Spacer po Grabiczu
Tego dnia zdecydowaliśmy się wyjść na spacer do Rezerwatu Grabicz. Spadł śnieżek więc to była cudna okazja- zresztą nie tylko dla psiej mamy ale dla wszystkich naszej psiej bandy. Oczywiście nie obyło się bez ciągnięcia, które uwielbiamy i nasze kolana też uwielbiają. Kidy doszliśmy do upragnionego lasu samojedy zaznały wolności. Penetrowały wszystkie krzaki, doły pełne śniegu i szkółki leśne. Z przywołaniem nie było kłopotu więc po przyjściu dalej spacerowaliśmy na linkach. Kocham te swoje białaski i malamuciska też. Uwielbiam te nasze wspólne spacery.
zdjęcia ...
dodała Agunia
31.12.2008 7 dzień- Noc Sylwestrowa!
Maluchy dziś miały sesję fotograficzną. Posłałam dużo mms do cioć i wujków z foteczkami naszych wampirów. Zbliżała się noc sylwestrowa a maluszki jakby nigdy nic sobie baraszkowały w kojcu. Kiedy nadszedł ten moment – gadzina 00:00 i wystrzeliły petardy Sunka schowała się pod łóżko, Seska krążyła z zainteresowaniem a Simka olewała totalnie wszystko. Żałuje tylko, że maluszki mialy jeszcze zamknięte uszka bo przy cycuniu mamuni miałyby pierwsze pozytywne skojarzenie petard z czymś miłym i korzystnym, no ale cóż, zaczniemy jak młode zaczną słyszeć.
zdjęcia ...
dodała Agunia
29.12.2008 6 dzień
Simka ma się trochę lepiej. Zresztą apetytu i pragnienia w ogóle nie straciła. Maluchy cudne. Strzelam foty bo boje się, że ten czas leci i okaże się, że nie mam fotek. Maluszki jeszcze nie otwierają oczu a tak bym chciała, żeby widziały co się wokół nich dzieje, żeby widziały wszystkie osoby, które je odwiedzają. A tak na marginesie – od razu powiem jakie zachowujemy zasady dla bezpieczeństwa szczeniąt i psiej mamy ( sprzyja nam mróz, który wytłukł wszystkie zarazki, mimo to ):
1. Zdejmujemy buty w przedpokoju, wchodzimy w domowych kapciuszkach lub w skarpetkach.
2. Myjemy ręce w łazience domowym mydełkiem.
3. Witamy się z psia mamą ( korzystając z dobrze nam znanych i sprawdzonych sposobów powitania).
4. Dotykamy szczeniąt jeśli psia mama nie widzi przeszkód.
Tego dnia był u nas lekarz weterynarii, który zachował się bardzo mało profesjonalnie bo wszedł w butach do kojca Simy i szczeniąt….
zdjęcia ...
dodała Agunia
28.12.2008 5 dzień
Tego dnia trochę się zmartwiłam bo okazało się, że Sima ma wysoka temperaturę. Nakarmiłyśmy maluszki i udałyśmy się do weterynarza. Badanie krwi potwierdziło zapalenie w organizmie spowodowane być może zjedzeniem 3 łożysk w czasie porodu. Dostała witaminki na wzmocnienie i antybiotyk jeden z niewielu dość obojętny dla szczeniąt. Temperaturka zaczęła spadać, szczenięta pomimo perspektywy rozwolnienia , na szczęście miały chwilowy ból brzucha i na tym się skończyło. Oczywiście dziś kolejny dzień wczesnej stymulacji neurologicznej, idzie nam super. Dziś było znowu ważenie- rekordziści znowu przybrali po 200 g. Niesamowite!!!! Dziś nas odwiedzili: Babcia Stasia
zdjęcia ...
dodała Agunia
27.12.2008 4 dzień
Dziś rozpoczyna się turniej piłki nożnej- czyli też wielki sprawdzian dla Simy jako psiej mamy.
Będę wychodziła z domu na 1,5 h i wracała na 30 min. Mimo turnieju spędziłam dużo czasu w kojcu
z maluszkami, dużo je gładziłam, drapałam, masowałam bolące czasem brzuszki i całowałam. Widzę, że szczeniaczki w ogóle nie bronią się przed dotykiem, rzadko kiedy protestują przed wzięciem na ręce- oszalałam na ich punkcie, są nie do podrobienia. Widzę, że „dziewczynki” są bardzo spokojne ( różowa, kremowa) a błękitna taka troszkę „ chłopaciara”- nie da sobie w kaszę dmuchać ?. Jeśli chodzi o „ chłopców” to : czarno-rożowy, bez oznaczenia, zielony, khaki, brązowy są bardzo spokojni- bordowy niuniek dużo próbuje wyegzekwować wrzaskiem ale w wielu sytuacjach potrafi być do rany przyłóż. Dziś zmieniłam wstążkę błękitnej dziewczynce bo była za ciasna. Oczywiście dziś kolejny dzień ćwiczeń wczesnej stymulacji neurologicznej i kolejne wnioski. Cały czas wzmacniam Simkę żeby nie okazywała stresu w czasie wykonywania ćwiczeń. Dziś z Simką ćwiczyłam dawanie „ buzi” przy wyjmowaniu maluszków z koszyczka- najpierw „ buzi” i malec wędrował do cycka hi hi. Zupełnie oszalałam na punkcie tych moich maluszków. Zauważyłam, że sunia różowa jest bardzo zaradna, kiedy wyleci z legowiska szuka drogi, żeby trafić do cycka. Dziś nas odwiedzili: Maniek, Madzia, Jacek, Czaruś, Agatka, Robert i Karolina.
zdjęcia ...
dodała Agunia
26.12.2008 3 dzień
Dziś ważenie. O rany!!! To niemożliwe! Niektóre maluchy poprawiły swoją wagę urodzeniową nawet o 200 g. Najciężsi zrobili
się „ bordowy”- 620 g i „ khaki- Fikus”- 600 g. Inne szczeniaczki podążają za nimi niemalże łeb w łeb. Jestem mile zaskoczona.
Podczas ważenia maluszki były spokojne bo moja przebiegła Glowa wymyśliła, że tuż przed ważeniem pozwolę im się wyspać w koszyku
( tą taktykę wykorzystam nie raz). Tak więc zaspane siedziały spokojnie na wadze a w nagrodę podłączałam do maminego cycka. Dziś
jest 3 dzień życia maluszków- rozpoczynamy WCZESNĄ STYMULACJĘ NEUROLOGICZNĄ. Zanim zaczęłam oczywiście przypomniałam sobie treść wykładu, przypomniałam sobie jakie cudowne korzyści może przynieść szczeknięciom, przygotowałam potrzebne gadżety ( patyczek z watką, mokry ręcznik z lodówki, lista szczeniąt, długopis, moje ręce i głowa na karku). Zaplanowałam, że zawsze 15 min przed ćwiczeniami nakarmię maluszki, położę do koszyczka, uśpię ? i dopiero zacznę. Zawsze w czasie ćwiczeń będzie Sima, której będę oddawała maluszki ( w celu zmniejszenia stresu). Początkowo nagradzałam też Simę za cierpliwość małymi ciasteczkami ?. Tego dnia odwiedzili nas właściciele psiego TATY- Niuniusia- Renatka i Paweł.
zdjęcia ...
dodała Agunia
25.12.2008 2 dzień
O rany! Maluszki są takie cudowne, bardzo kochane a ich mama jeszcze bardziej. Simka bardzo dba o siebie a to wszystko dla swoich dzieci. Maluchy tak żarłocznie, że czasem myślę, że zjedzą Simę żywcem. Maluszki są, a jakby ich nie było- są takie grzeczne. W kółko śpią lub jedzą ( to jest życie). Widzę, że każdy z maluszków jest „ jakiś”. Daleka jestem od przypisywania im cech temperamentu, charakteru. Nie chce ich szufladkować- wiem, że każdy z nich ma różną aktywność i kiedy jeden jest wyspany i najedzony dzięki czemu ma więcej cierpliwości i jest bardziej zdeterminowany w działaniu to ten niewyspany i głodny będzie szybciej się zniechęcał i piszczał w chwili bezradności. Obserwuję sobie więc ich powolutku i zapisuję ich przygody i działania. Chcę, żeby Simka czuła się bezpiecznie dlatego odwiedzać nas mogą tylko dobrze znane jej osoby. Dziś odwiedzili nas Kasia K, Gosia W, i Rybcia ?
zdjęcia ...
dodała Agunia
24.12.2008 Cudowna wiadomość
24.12.2008 roku nasza Simka zrobiła dużo prezentów pod choinkę - urodziła 9 szczeniaczków ( 6 piesków i 3 suczki). Poród oczywiście przebiegał z przygodami ale wszystko skończyło się dobrze. Choć Simka na pierwszego malucha spojrzała ze zdziwieniem to i tak okazała się świetną mamą. Jest bardzo zdyscyplinowana w jedzeniu i piciu dzięki czemu mleczka w suteczkach jest pod dostatkiem. Zapraszam do działu „ szczenięta” gdzie na bieżąco można śledzić losy maluszków i psiej mamy ?
zdjęcia ...
dodała Agunia
24.12.2008 Poród
Już przez cały dzień Simka próbowała kopać jamy, chować się pod deski- ewidentnie zależało jej na zdobyciu jakiejś nory, w której mogłaby powić maluszki. 2 razy nawet się jej udało i Blikos musiał ją wykopywać spod desek. Wieczorem Simka stała się bardzo niespokojna. Prawie w ogóle nie spałam, czuwałam przy niej. Z dróg rodnych zaczął się sączyć wodny płyn. Sima po raz pierwszy sama z własnej woli weszła na legowisko, którego dotąd nie dostrzegała. Całą noc kopała w materacu i przewalała szmaty. O 3:00 spadła mi głowa na chwilę, ok. 4:00 zobaczyłam, że całe prześcieradło jest mokre- oznaczało to ze odeszły wody. Głaskałam ją, uspokajałam obserwowałam czy prze- ale nie parła. Na trochę usnęła ( ja z nią). Obudziło mnie znowu popiskiwanie. Była 7:30. Zobaczyłam, że z dróg rodnych Simy wydobywa się niepokojący zielony płyn świadczący o tym, że poród już powinien się dawno rozpocząć i że wydobywa się utleniona hemoglobina- czyli, że łożysko ulega rozkładowi. Złapałam za telefon- pomimo zbliżającej się wigilii Świat Bożego Narodzenia bez skrupułów zaczęłam dzwonić do dr Jurki- o dziwo odebrał (dobry człowiek). Powiedział, że w trybie expressowym mam przyjechać do lecznicy. Zabraliśmy Simę i manatki i wyruszyliśmy. W lecznicy inna sunia miała cesarskie ciecie więc wszystko długo trwało. W końcu przybył Dr. Jurka ( pod krawatem). Zajął się Simką i pomógł urodzić się pierwszemu i drugiemu szczeniaczkowi. Kolejna dwa także urodziły się w lecznicy, następne dwa- dziewczyny urodziły się w samochodzie w drodze do domu i reszta ferajny już na spokojnie w domku. Taki poród to niezła przygoda, stres i sprawdzian wiedzy.
zdjęcia ...
Bieszczady 7-11.11.2008
To wyjazd na, który wyjeżdżamy z moja drużyną WWW.czeneka.pl każdego roku. Mimo, ze po Bieszczadach już od dawna nie mogą chodzić psy, zawsze jeżdżą z nami i wprowadzamy je na szlak ryzykując mandat. Tym razem pojechało 11 psów ras zaprzęgowych. Nie wiem jak to się dzieje ale zawsze dopisuje nam piękna pogoda, a może po prostu mi ona wydaje się piękna, może to mi do szczęścia wiele nie potrzeba. Jedno jest pewne- psy mają tam wszystko co sprawia, ze są szczęśliwe: kontakt z właścicielem, ruch i wędrowanie wśród cudownych widoków, super zapachów, zmęczenie, michę pełną ukochanej po całym dniu karmy i w nocy sen. Uwielbiamy ten wspólny wyjazd bo wszyscy się wyciszamy a jednocześnie bawimy cudownie w miłej , przyjacielskiej atmosferze. Schroniska w Cisnej „ Pod Honem” nie polecamy!!!!! Za to mięliśmy cudownego kierowcę z firmy Zefirek z Kobyłki i tą usługę szczerze polecamy?. A w Bieszczadach ja zwykle cudownie- Ja i moje psy tęskniłyśmy za tą kraina łagodności.
zdjęcia ...
22-26.10.2008 Randki u Niuńka
Sprawa wydawałaby się taka prosta ale naprawdę jest skomplikowana. Jest dużo niewiadomych: czy psiaki się sobie spodobają, czy to dobry dzień, czy niedoświadczony pies i niedoświadczona sunia będzie się równało szczenięta?, czy aby miejsce dobre itd. Dla odgonienia stresu po prostu zaczęliśmy nasze randkowanie wcześniej. Kiedy z Simką pojechałyśmy do Niuńka okazało się, ze przywitał nas bardzo serdecznie ( co tu się dziwić – przyjechała suka z cieczką ?), mieli szanse pobiegać razem, oswoić się ze sobą, poganiać, wąchać i szaleć- było za wcześnie to było widać na pierwszy rzut oka. Dlatego też ponowiłyśmy nasza wizytę tez w czwartek i wydawało się, ze już nic z tego nie będzie ale w końcu kiedy z Renata i Pawłem ( pańcią i panem Niuńka) zaczęliśmy gadać i plotkować to parka skorzystała z chwili intymności i skonsumowali związek. W piątek pozwoliliśmy im się stęsknić za sobą i w sobotę była kolejna udana próba. W niedzielę tylko pojechałyśmy na herbatę bo Sima uznała, ze dość tych amorów… Ech i co z tego będzie?
zdjęcia ...
|
|
|